A oto bardzo ciekawe Candy i mój pierwszy udział w takiej zabawie...
Tak czy owak warto tam zajrzeć!Zachęcam do Świata Serwetek!
http://mieekkiekaapciee.blox.pl/2011/07/Serwetkowe-Candy-u-Kapci.html
Nie może być Poziomkowej Polany bez tych uroczych ,tajemniczych i
skrytych owoców.Są pełne aromatu i niepowtarzalnego smaku. Z powodu
braku ogródka-własnego-nabyłam 4 sadzonki z zamiarem usadowienia
ich na parapecie.Zanim ułożyłam je godnie w donicach, nie tylko migiem
kwiaty przekwitły,ale też dojrzały owoce !A to za sprawą kilku dni
wspaniałego słońca!
A teraz- nie tylko cieszą oko,ale i radują duszę!
Kto nie mieszka w mieście nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo brak nam
otoczenia roślin na codzień.Ja mam chociaż to szczęście,że osiedle jest
na krańcu miasta i pełno wokół zieleni.Jednak nie mogę,tak jak Zosia z
"Pana Tadeusza" wybiec sobie rankiem do ogrodu i pohasać w trawie
i rosie.
Oto nasze "domowe" poziomeczki
1.zaraz po zakupie...
2.okres oczekiwania na owady.
Moja córka martwiła się ,że jacyś goście SIEDZĄ i pewnie ZJEDZĄ.
Był zatem czas porozmawiać o zapylaniu...I nie tylko.
3.dojrzewanie - przyroda poradzi sobie bez człowieka,człowiek bez przyrody nie.
I nawet pachną!
Proszę o rady jak z nimi postępować ,aby utrzymały się jak najdłużej.
To nasz "poziomkowy debiut"!
15 minut drogi od nas mieszka ciocia , tam mała ogrodniczka posadzi 2 krzaczki
"w naturze"! Za rok ciocia będzie miała rozplenione na dobre!
Zadziwiającym i koszmarnym wydaje się ten opis ...
Te "dawno już zgasłe gwiazdy" odcinają się od świata ,zamykają
w ogromnych zadrzewionych posiadłościach. Brak im często
kontaktu z kimkolwiek.
75-letnia Yvette Vickers została znaleziona w swoim domu w Los Angeles.
"...Ciało aktorki (także byłej modelki Playboya) pewnie nadal spoczywałoby w jej domu, gdyby nie wścibstwo sąsiadki, którą zaniepokoiła sterta pożółkłej korespondencji wysypująca się ze skrzynki na listy, pokrytej pajęczynami. Susan Savage w wywiadzie dla Associated Press wyznała, że dom Vickers wyglądał na opuszczony.
Klimatyzacja była włączona, podobnie jak komputer. Z sufitu zwisały pajęczyny ponad metrowej długości, a na korytarzach walały się graty i kartony utrudniające przejście.
- Kiedy znalazłam jej ciało w pokoju na piętrze, po prostu wrzasnęłam i wybiegłam szybko na zewnątrz – dodała zszokowana Savage...
Ps. niezłe wścibstwo , gdyż...Ciało kobiety leżało tam prawdopodobnie od roku ...
EDITH NESBIT "Czarodziejskie miasto"
Przeglądając sieć natrafiłam u Ani - "Przystanek Kłodzko 3"
na wzmiankę o pewnej niezwykłej książce...
Uwielbiam tę pisarkę! O tak, a "Zaczarowane miasto" znalazłam pewnego słonecznego, wakacyjnego dnia na półce bibliotecznej i od razu poczułam jakąś magię , z którą przemawiał do mnie ten tytuł...Pamiętam także ,że wzięłam wtedy jeszcze "Cukier nię pod pierożkiem z wiśniami".
Obowiązkowo wstąpić musiałam w drodze powrotnej do sklepiku.
Czytałam tę zaczarowaną książkę przy moim ukochanym starym biurku z wieloma szufladkami i półeczkami ( niektóre na malutki kluczyk! ).
Zawsze przed czytaniem przygotowywałam sobie herbatkę z cytryną (koniecznie musiała mieć kolor bursztynu, gdy ją podnosiłam do ust ) i okrągłe miętowe czekoladki . I tak potrafiłam siedzieć i czytać w promieniach zachodzącego słońca
aż do momentu, kiedy nos prawie wydłubywał dziurę w książce ,a ja zauważałam ze zdziwieniem,że już nastał mrok.Tę porę do dziś lubię najbardziej.Wychodziłam wtedy na spacer,albo na balkon pooddychać świeżym wieczornym powietrzem, patrzyłam na szafir nieba ,napawałam się zapachem posadzonej własnoręcznie, jak co roku zresztą, maciejki ...
Czytając zapominałam nawet o jedzeniu, pewnie dlatego miałam świetną figurkę,bez kółek ratunkowych, które trzeba zrzucać na wiosnę. Hm. :-)
Dziękuję za obudzenie wspomnień, Aniu! Dodam krótko,że miałam stary gruby zielony kalendarz,do którego skrupulatnie wpisywałam autorów i tytuły wypożyczonych książek. Każda biblioteka byla dla mnie miejscem magicznym ,zaczarowanym ,oazą spokoju .Świątynią.
Nigdy w życiu nie przeszłam obojętnie wobec żadnej napotkanej książki.Myślę,że człowiek z taką lubością się niejako rodzi.Ja nie mogę żyć bez książek,spokoju przyrody i chwil zadumy w moim niespokojnym bycie.Ja jestem starodawnym zabytkiem,który nie chce wcale wirtualnej książki ,ja chcę intymności
z realną pisaniną na najprawdziwszym blankiecie ,najlepiej wciszy górskiej polanki bądź dzikiego ogrodu.Chcę tam czytać o malinowym chruśniaku i słyszeć dźwięki Grechuty. Ja- dziecko betonowego miasta- wypoczywam sobie...A gdy się te chwile błogości kończą wracam z chęcią do codzienności i czerpię siłę do dalszej wędrówki przez dnie ,tygodnie i lata.
Do zobaczenia!
Wpis Ani poruszył we mnie czułe struny. I musiałam wprost popełnić wpis!
Wracam z sentymentem i tęsknotą do tamtych beztroskich chwil.Pozdrawiam!
Jakie książki wspominacie chętnie z dzieciństwa?
Oby Do Siego
Lepszego i Wspanialszego
Nowego Roku !
A więc :
po pierwsze -szampański toast
po drugie-winogrona na bogaty rok i szczęście
i koniecznie 12 ,na każdy miesiąc jedno grono
i absolutnie jedno grono na każde uderzenie zegara !!!
po trzecie -trrroszkę CIEPŁA i gorących marzeń o lecie 2011!
Ps. Tego Wam życzy Poziomicha z ciepłego domku



Ode mnie dla Was !!! Na Wasze Zdrowie !

Na szerlok.pl można nakarmić pieski,nie wiem ,jak to działa,ale przyłączam się.
Karmię Kreskę, bo jest na ostatnim miejscu.
Dzięki Ani(Przystanek Kłodzko) i Marcinowi zobaczyłam tę akcję.
Zresztą czas już odsunąć na następny rok poprzedni wpis.
Oto adres strony:
http://szerlok.pl/nakarm_psa/ranking/

29 października ,piękny i słoneczny,liście ścielą się dywanami.
Wybieram się na Cmentarz Rakowicki w Krakowie.
Tu, ponad podziałami , jedni w chwale , inni zapomnieni...
Przekazać tradycję- bez komentarzy ,w zadumie.
Korowody historycznych wydarzeń i zwykłych spraw ludzkich.
Ludzkie losy,miłości i tragedie.
I tak od wieków.
Spieszmy się...
...pomniki...
.


...hrabia Tarnowski...

...kupiec
...zwykłe ludzkie losy...
...tragedie...
...Jerzy Bińczycki...

...poseł na Sejm...
...pieśniarz i poeta-nieodżałowany Marek Grechuta...
...Tadeusz Kantor...
...poseł ...
...Barbara Kwiatkowska-Lass...
...Jerzy Broszkiewicz-pisarz
...Oficer Armii Krajowej...
...Maciej Słomczyñski-pisarz
...Piotr Skrzynecki...
...uczestnik Powstania...
... i zapomniany grób wdowy po powstańcu...
...ofiarom komunizmu..
...Juliusz Leo-Prezydent Miasta Krakowa...
...Zapomniany grób...
Jan Matejko...
żołnierze Legionów Polskich...
...jak tu pusto...
...adiutant Marszałka J.Piłsudskiego...
10 minutowy spacer do przystanku - nagle oczom ukazuje się niezwykły cud natury.Maki.Pojawiają się nagle, bez zapowiedzi, zachwycające. Płoną,przyciągają i zadziwiają intensywnością barwy. Zwiewne falbany lata. Jak motyle ,żyją intensywnie ,ale krótko.




Mieszkam na krañcu miasta Krakowa, są tu przepiękne miejsca, które warto zobaczyć i zachować w pamięci.Są także historyczne budowle, wyrastające w cieniu wielkich zabytków sławnego Śródmieścia.Zdarzają się także magiczne cuda i cudeńka przyrody ,jak i wszędzie na świecie i te właśnie nieustannie warto tropić i uwieczniać. To one dają radość duszy i weselą skołatane serce.
I to pragnę schować dla wspomnień na Poziomkowej Polanie.
Rzeczywistość ,w której przyszło mi egzystować nie została jeszcze obłaskawiona, wciąż jest niewiadoma i obca, inna. Ale nie jestem tu sama, mam swoje Słońce, przyświeca mi ono co rano - w pogodę czy niepogodę-niezmiennie już od ponad 9-ciu lat. I z nią coraz pełniej poznaję świat ,a ona mi ufa ...
Mamy mnóstwo zieleni wokół ,tuż za ostatnią z niewielu uliczek jest droga do Fortu.
Widok z Fortu na naszą uliczkę
W naszym maleńkim parku.
Plan Fortu Krzesławice
Ps. Nic więcej nie napiszę,aby nie zapeszyć.

wiosna jest piękna i czarowna ,
szukam natchnienia w przyrodzie
muzyce , literaturze,rozmowach.
Pragnienie szczęścia jest takie naturalne .



Mój nowy numer GG
13460437







Ale przyjemnosc-zasiadac przed monitorkiem,smieszne ;-)))
tymczasem wspanialych wakacji dla was!!!
I pozdrowionka dla tych,ktorzy zostawili tu swoje slady!
gosicka
Moi Kochani,auto jest,w aucie jest,ale internetu nie ma narazie,nie wiadomo gdzie podłączyć, nie wiadomo z jakiej firmy[co jedna to lepsza:-))) ].
Będę więc cierpliwie czekać,już bardzo brakuje mi ŻYCIA WIRTUALNEGO,tęsknię za Wami ogromnie i nie mogę się doczekać już normalnego,tzn.KLIKANEGO CODZIENNIE , bytowania na równi z cywilizowanym światem i Wami !!!
Ps. to znaczy z komputerkiem pod łapą, ehem...
Pozdrawiam zatem najserdeczniej jak mogę w tej chwili i ...do poklikania!
Zatem zawieszam w tej chwili działalność Polany,gdyż bez normalnych wpisów strona ta zatraca swój sens bytowania,a tak smutno mi nawet patrzeć na te literasy.
Przepraszam najmocniej Was ,jakkolwiek w miarę możliwości będę zaglądać ,choćby po to,by wywalać SPAM !
Do Zobaczenia,mam nadzieję, że wkrótce !!!
Gosicka z Zapłakanej Deszczem Poziomkowej Polany
Żyję ,żyję,załatwiam różne sprawy "nie cierpiące zwłoki",czekam na auto,dopływa podobno do Gdynii już!
Czekam na podłączenie internetu i na komórki!
Narazie jeszcze chwilowa przerwa na blogu,za co przepraszam!
Dziękuję ,że jesteście !
Ach,no coz tu powiedziec...
Smutno,szaro,brudno...
Bardzo przykro zobaczyc ,ze po tylu latach nic sie nie zmienilo prawie w mojej Ojczyźnie,a przeciez to miasto wojewodzkie ,duze itp.
Po prostu ,kochani,narazie jestem w szoku,bny nie rzec ,w ciezkiej depresji,musze sie isc gdzies narazie wyplakac , po prostu i zwyczajnie...
Spać nie mogę narazie ,jeść też nie za bardzo...
Tym sie nie martwie akurat,przyda sie pare centymetrow mniej ,szczegolnie w pasie!!!
Hihihi!
Trzymajcie za mnie kciuki i pierwszy raz porposze o slowa otuchy.
Jeśli ktoś tu jeszcze zajrzy w ogóle!
Narazie wpis z kafejki.
Ach,smutki wpisane w nasze zycie !
Jeszcze postaram sie zglosic.
Wszystkim Przyjaciołom życzę
wspaniałych niezapomnianych Świąt,
spełnienia marzeń ,mało smutków.
Uśmiechu na każdy dzień,
siły ,która wzniesie nas wysoko ponad przeciętność,
pozwoli wznieść się ponad szczyty ,
uniesie nas ponad tęczę,
gdzie fruwają niebieskie ptaki szczęścia...
Wasza gosicka
Gdzieś ponad tęczą,w krainie szczęścia
jest spokój i jest piękny świat.
Gdzieś poza tęczą ,to nie tak daleko,
aby nie można było zobaczyć szmaragdowych wzgórz ,
trzeba tylko skierować tam wzrok...
Witajcie,cały ten wpis jest dla Was,że przybywacie mimo wszystko...
Z uporem maniaka zawsze powtarzam zasadę,że na świecie nie jest idealnie,dlatego trzeba przyjmować wszelkie oznaki tego,co pokazuje ludziom radość, uczucie, jest sympatyczne i miłe.
Nigdy nie wzbraniałam się przed przyjmowaniem tzw."obcych elementów",ale ubogacających naszą wiedzę lub kulturę.Nie unikniemy i tak pewnych wpływów z zewnątrz ,tak wygląda dzisiaj świat. Po choince z Niemiec,Dniu Kobiet z Ameryki(tak,tak !
Amerykańskie Feministki!) ,chętnie ugoszczę się miło przy
bitej śmietanie z poziomkami
w Walentynki.Jasne,że mamy swoje -podobne,mnie nie przeszkadza jednak w ogóle żaden kolejny miły dzień ...
A że jest tu trochę za dużo" lukru" i "słodzenia" sobie ?
I cóż z tego ?
A niech sobie będzie,byle przypominać jak najczęściej o uśmiechu i sympatii dla innych-bo wtedy po prostu łatwiej jest żyć.
Jest i tajemnica związana z tymi dniami...12 lutego jest najszczęśliwszym dniem w moim życiu ...7 lat temu (ten czas pędzi jak szalony!) urodziła się moja córka,a 14 lutego powitaliśmy ją w domu.
W tym samym dniu urodził się Abraham Lincoln, 1-wszy prezydent St. Zjedn.,samouk i wytrwały człowiek.
12 lutego odczytano genotyp ludzki(Heliska, nie pomyliłam tutaj pojęć ?) -niespotykane wydarzenie na skalę ludzkości...
Luty jest więc dla nas zimowym,ale radosnym i niezwykłym czasem...
W to wzsystko Walentynki wpisują się mi doskonale,także wybaczcie wszyscy ewentualni przeciwnicy ! Pozdarwiam !
![]()
A takie oto przykłady "sympatii genetycznej" spotkałam 2 tygodnie temu w mojej własnej kuchni...

![]()
A takią skrzyneczkę mailową na Walentynki przygotowałyśmy z Panna D.
(do szkoły na jutro).
Pudełko z butów ,otwór w kształcie serca i wycinanki.
Lizak ,ale Panna obawia się jedynie,że Brian wrzucając Walentynkę ...ZABIERZE LIZAKA!
On jest (podobno !) CRAZY BOY!![]()
![]()

![]()
A taką walizkę zakupiliśmy dla niej -niestety ,po różowych firmowych (były wręcz za darmo !) nie zostało nawet śladu !
Ta też jest piękna !

Wszystkiego Najlepszego z okazji Walentynek !
życzy
gosicka z Polany
Bo to zima, tak to ona
Zamieniła serce jej w lodowaty głaz.
Bo to zima ,tak to ona
Rozłączyła nas nie pierwszy i nie ostatni raz ...Andrzej Snopczyński, Zima
No i co,zimy u nas nie ma ,ja za nią nie przepadam,ale taka gwiaździsta ,mroźna nocka ,ze skrzypiącym pod stopami sniegiem by się przydała...
Ciepły kominek,pled na nóżki,książka w dłoń,herbatka z cytryną...
Można pomóc też zwierzętom,ugościć świerszcza w kominie...
Pięknie,prawda ?
Zamieszczam więc "zdjecia lodowe" z poprzedniego roku.
Często po śniegu i deszczu chwyta mróz -czyni wtedy ślizgawice,gdzie się da.
Panna D. ma wtedy radochę !
![]()
Slajdy zimowe(sztuk 9)
![]()
Kolekcja Balwanków
1.Pani Zima
(zwróćcie uwagę na ŚLADY wokoło-ile pracy włożyło dzieciątko !)

2. Irlandzki bałwan-jakiś taki zgięty i zmęczony , co ?
Zgubił nawet 1 guzik !
Zwyczajnie- 4 dniowy!

Panna D. po pracy...

ZIMOWA MĄDROŚĆ LUDOWA:
![]()
"Jak woda nie trzyma się gór, tak zemsta nie trzyma
się dobrego serca."
(przysłowie chińskie)
![]()
"Miłość jest jak liść w lesie - czas ją zmienia, tak jak zima zmienia wygląd lasu."
(Emily Bronte)
![]()
Radosne usposobienie może przemienić śnieg w ogień.
(przysłowie hiszpańskie)
![]()
"Zima jak troska, długo trwa, a lato jak szczęście, mija chwilą. "
Maria Rodziewiczówna
Zawiadomienie:
24 stycznia skończyłam nobliwie 36 lat!
czy to zobowiązuje do czegoś ?
Powinnam być niby mądrzejsza !
Phiiii!
Powiem więc : "Iiii tam !"
:-)))
czwartek, 17 maja 2012
Licznik odwiedzin: 88 653 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||

Powiedzmy -Poziomka.
Wiek:zŁoty dla kobiety
-pomiędzy 30.a 40.
Była emigrantka.
Humanistka.Uśmiechnięta.
Wodnik- zawsze gdzieś obok rzeczywistości.
Nie potrafi istnieć bez książek i przyrody.
Ceni życie, naukę ,sztukę i
języki( zawodowo).
Literatura - to,co
rozumie najlepiej .
Nowe odkrycie- kultura indiańska.
Odpoczywa pisząc ,myśląjąc,
obserwując przyrodę i pijąc herbatę.
Ceni w ludziach mądrość, pasję
i wewnętrzne światło...
Cud jej życia-córka.
Slodkie poziomki , jak tęsknoty i marzenia smakuj z radością . I jak drogocenny skarb przechowuj w pamięci, w szklanej kuli wspomnień... Co mi w duszy gra,co usłyszę,co przeczytam, gdzie za...
więcej...Slodkie poziomki , jak tęsknoty i marzenia smakuj z radością . I jak drogocenny skarb przechowuj w pamięci, w szklanej kuli wspomnień... Co mi w duszy gra,co usłyszę,co przeczytam, gdzie zawędruję,czego szukam,kogo spotkam , i co znajdę...nie wiem.
schowaj...
Prognoza pogody !
Flaga!!!
![]() ![]() | ![]() |
Wartość bloga

My blog is worth $1,129.08.
How much is your blog worth?
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: